Ralph miał wczoraj urodziny, więc napisałem wspomnienie spotkania z nim. Wspomnienie z Sopotu, czyli urodziny Ralpha Kamińskiego!
Ogłosiły dziś ptaszyny, że najsłynniejszy kosmiczny Ralph obchodzi urodziny, zatem nie pozostaje mi nic innego, jak tylko życzyć mu wszystkiego, co najlepsze — kolejnych wcieleń artystycznych, które wychodzą mu znakomicie, wbrew opinii niektórych konserw, które nie chcą się otworzyć! Proszę Cię, Ralphie, nie zmieniaj się! Tylko kochaj, kochaj, kochaj, twórz i śpiewaj!
—————————————————————
A teraz czas na wspomnienie z Ralphem w roli głównej. Właśnie za takie wspomnienia kocham moje życie!
Końcówka maja, Sopot. Słońce ogrzewa piękne ulice przed słynnym klubem SPATiF. Trwa właśnie premiera remaku „Nie ma jak pompa” — nota bene, świetnego. Po oficjalnej premierze, w towarzystwie radia RMF, ma odbyć się intymne spotkanie artystów z fanami. Czekamy około dwóch godzin — reporterzy mają pierwszeństwo. Mega się stresuję, mam do pokonania kilkanaście bardzo stromych schodów! Wdrapuję się bez wahania, z pomocą kilku osób z fanklubu. Siadam na skórzanej, klubowej kanapie, zza baru wyłania się Ralph. Przez przypadek potyka się o moje nogi, przeprasza mnie z wielkim urokiem. Byłem tak wniebowzięty, że nic mi nie mogło przeszkadzać. Rozpoczyna się podpisywanie plakatów.
T: Ralph, widziałem Cię wczoraj w „Kropce nad i”.
R: Tak, Monice zależało, żebym był, więc połączyłem się zdalnie!
T: Uwielbiam tę kobietę! Jestem zażenowany zachowaniem niektórych polityków… A co z Opolem, pani Marylo?
Maryla: Nie będzie mnie.
R: Szkoda, nie ma Opola bez Maryli!

Meeweck | 8.11.2025 | 10:35
Klaudia Łobodzińska | 2.11.2025 | 18:39
KOGUT | 30.10.2025 | 20:40