CZ.II
I jeszcze coś… coś, czego boję się napisać, ale muszę.
Martwię się o Pani zdrowie. . Widać, jak ogromny ciężar Pani niesie. Jak wiele obowiązków, koncertów, projektów spada na Panią naraz.
A przecież nie musi Pani już za nikim gonić. Pani osiągnęła wszystko. Więcej niż ktokolwiek. I naprawdę nie trzeba już niczego udowadniać światu.
Czasem łapię się na tym, że zadaję sobie pytanie, które boję się postawić na głos: czy Pani jeszcze jest szczęśliwa w tym, co teraz robi? Czy te projekty dają Pani radość? Czy to naprawdę jest Pani głos, Pani wybór, Pani droga?
Piszę to nie po to, żeby Panią zranić. Piszę, bo mi zależy. Bo pamiętam tę Marylę, która potrafiła jednym wejściem na scenę zatrzymać całe powietrze w sali. Bo tęsknię za szczerością i prawdą, które zawsze były w Pani muzyce.
Mam tylko jedno życzenie: żeby Pani znowu była sobą… Tą Marylą, którą kochaliśmy za autentyczność i prawdę.
Z najszczerszą troską, ogromnym sentymentem i naprawdę rozdartym sercem,,,

Paweł Szwed | 13.11.2025 | 19:31
Klaudia Łobodzińska | 9.11.2025 | 18:27